![]() |
Wena i Erato Nikt mi nie powie, ty mały matole Gdy skończę, wreszcie to przedszkole Wtedy mnie czeka, podstawówka Zacznę od gumki, kredki i ołówka Będę tworzyć, przecudne wiersze Nauczyć się muszę, pisać po pierwsze Poznać też wszystkie, brzydkie wyrazy By je omijać, by wiersz był bez skazy Już miałem zaostrzyć, wszystkie ołówki Gdy nagle odkryłem, brak temperówki Musiałem odłożyć, wierszy pisanie Może jak podrosnę, to wreszcie się stanie W średniej szkole poznaje literaturę I podobają mi się , wiersze niektóre W zapale więc, długopis chwytam Nikogo o żadne, zdanie nie pytam [solo guitar riff] Lecz mimo wysiłków, postępów ani rusz Bo w długopisie, wysechł cały tusz Po studiach gdy chwycę, więcej wiedzy Napiszę pięknie, - zdziwią się koledzy Wreszcie sam zdziwionym, jak ten czas leci Nim się obejrzał, sypnęły się dzieci I żona mnie goni, codziennie do pracy Do emerytury, nikt wiersza nie zobaczy Wtedy znikają kłopoty, troski i brak czasu Lecz zamiast pisać, idziemy do lasu Na nic więc poszły, te młodzieńcze plany Gdy umysł amnezją jest trochę zawiany Pisanie staje się, wielkim kłopotem Gdy odkładamy je, ciągle na potem Nic nie pomoże, dla takiego cymbała Bo wena z Eratą, już dawno odleciała Oj, odleciała |